Śmieszne Dowcipy - kawały
Strony:
1 2 3 4 5 6
Dowcipy Dwuznaczne kawały
Sortuj: Według daty |
ilości punktów 121 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:27, punktów: -72
Podaruj dzieciom słońce, kup solarium !
116 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:25, punktów: 21
Nie chciała... Opierała mu się. On wywiózł ją w leśną gęstwinę. Zdjął marynarkę i spodnie, wyjął narzędzie zbrodni. Podwinął rękawy. Jęknęła. Polała się krew. I tak oto leśniczy zabił skradzioną świnię.
115 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:24, punktów: 67
Szedł krawiec nieoświetloną ulicą i zaszył się w ciemnościach.
114 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:24, punktów: 1
Powoli mijaj Kalisz.
Powoli mi jajka liż
113 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:24, punktów: 9
myjesz dupę i ręce
myjesz dupę Irence
112 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:24, punktów: 6
Idzie Facet kolo kościoła i mu w krzyżu strzeliło
111 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:23, punktów: 21
To się stało w upalny lipcowy dzień. Znów przyszedł do mnie. Byłam sama czekałam na niego z utęsknieniem. Bez oporu otworzyłam mu drzwi, stojąc w najlepszej swojej sukience. Pod spodem nic. Wszedł niewiele mówiąc. Popatrzył na mnie, wyciągnął go. Byłam bardzo zdziwiona, nigdy przedtem tego nie widziałam. Drżąc wzięłam go do ręki. Potem do ust. Pomimo ogromnego upału był bardzo zimny. On patrzył na mnie, gdy delektowałam się tym nowym cudownym wrażeniem...
tak właśnie po raz pierwszy w życiu zjadłam loda Magnum!
110 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:23, punktów: 111
Opani moja tak mi stanął i stoi....
obraz twój w oczach moich.
Tak mi kapie i kapie ......
łza z oka mego a ty myślisz że mam małego....
O nie ja mam wielkiego.....
ducha w mojej piersi.
Wciaż idę z tym zamiarem
by ci wsadzić głęboko
pierścień zaręczynowy na palec.
109 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:23, punktów: 27
Wstałem. Jak zwykle rano poszedłem do łazienki i przechodząc obok spłuczki, spuściłem się kilka razy. Wyjrzałem za okno łazienki. Na polu z przyprawami wyraźnie opieprzali rolników. Postanowiłem ubrać coś na siebie. Jednak przechodząc obok szafy usłyszałem jakiś szmer. Otworzyłem ją. Moje ubranie właśnie wychodziły z mody. Wspomniałem mojego dziadka. Nieborak był filatelistą, kiedy poszedł na wojnę dostał całą serię. Chciałem zobaczyć jak wyglądam w wybranym przeze mnie komplecie ubrań i już podchodziłem do lustra kiedy coś mi odbiło. Wydawało mi się, że widzę jak bardzo pomidor na obrazku na puszce jest skoncentrowany. To chyba znak, że musze sobie zrobić śniadanie. Przygotowując zaś jedzenie wspomniałem moją babcie. Robiła coś na drutach, ale niestety przejechał tramwaj i spadła. Po śniadaniu wyszedłem do pracy. Po drodze przechodził obok mnie sedes. Skarżył się, że jest kompletnie spłukany. Pewnie korek nabił go w butelkę. Tuż przy drzwiach lokalu dorwała mi się do skóry pani dermatolog, mówiąc, że muszę codziennie rano myć dupę i ręce. Wiec poszedłem do biura Irenki i umyłem jej dupę. Przy okazji zobaczyłem urywek filmu. Jakiś krawiec szedł sobie nocą i zaszył się w ciemnościach. Dziś miałem wykłady. Zaraz na wstępie student zapytał mnie czy „zarachuje” to poprawna forma. Odpowiedziałem, że lepiej powiedzieć „proszę chwilkę poczekać, panowie”. Po pracy poszedłem do sklepu i kupiłem spodnie, jednak okazały się za małe i wyszły z tego niezłe jaja. Zapytałem co się da z tym zrobić, ale ekspedientka powiedziała mi, że jak się ściemni to mi wyjaśni. Więc czekałem cierpliwie. Gdy nadszedł wieczór ekspedientka zaprosiła mnie na imprezę do krzesła. Zmywarka całkiem się zalała, piekarnik się spalił, a balon siedział nadęty w kącie. Wracałem z trabantem. On jedyny nie pił, bo przecież był samochodem. Wróciwszy z imprezy miałem niezłe urwanie głowy. Kiedy wszedłem do domu od razu zadzwonił telefon. Był to wujek. Zapytał, czy jest w mojej lodówce kiełbacha. Odparłem, że mam tylko trzonowy Mozarta. Na tym skończyła się rozmowa. Mój wujek to ciekawy człowiek. Ma firmę cukierniczą, jednak nigdy nie będzie miał dzieci, bo cały interes ładuje w kakao. Już zasypiając usłyszałem huk. Wyjrzałem za okno, ale to tylko kamień komuś spadł z serca. Niby niewinne zdarzenie, ale zatrzęsło fasadami mojego domu i zostałem pogrzebany, a potem ten pedał, który był tego sprawcą powiesił się.
108 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:22, punktów: 45
- Co to jest?
Przed robotą leży albo wisi, w trakcie roboty stoi, po robocie z niego kapie.
- Parasol
107 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:22, punktów: 135
Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem.
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuje się w dzieciach.
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji:
- To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonale efekty osiąga się na dywanie w salonie. Naprawdę można się wyluzować.
"Dywan w salonie." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, ze mnie i Harry"emu nic nie wychodziło."
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu.
Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, ze rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania.
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia.
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy.
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie. Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji. TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt.
- Sprzęt? - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu. khem.. sprzęt..?
- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal.
No cóż, jestem gotów, rozstawie tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, muszę na czymś oprzeć te armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić.
Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!!
106 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:22, punktów: 34
Rodzina masochistów je obiad. W pewnym momencie ojciec mówi:
- To ja sobie jeszcze dołożę...
105 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:21, punktów: 36
- Gdzie jest Roman?
- Do kur wyszedł /- Do kurwy szedł
104 | Dodał: dowcipy w dniu 2007-10-16 17:21, punktów: 83
W czasie wizyty u dentysty dzwoni komorka pacjentki ktora nie moze rozmawiac. Kobitka bezradna. Dentysta w koncu sie zlitowal. Bierze komorke:
- Halo... Kto mowi?
- Jak kto, kto mowi?! MAZ!
- Aaaa... Maz... OK., zaraz konczymy.... Zona tylko wypluje i natychmiast oddzwoni.
Strony:
1 2 3 4 5 6